Placki ze szpyrkami




Kto choć raz odwiedził „Zajazd u Kubiczka” w Wiśle wie o czym mowa, bowiem takie właśnie danie figuruje w tamtejszym menu jako danie regionalne. Pierwszy spróbował  go mój mąż podczas naszego pierwszego pobytu w Wiśle kilka lat temu  i bardzo mu posmakowało, chociaż do tej pory nie był miłośnikiem placków ziemniaczanych. Danie jest niezwykle proste, a jednocześnie bardzo smaczne i sycące. Szpyrki to nic innego jak usmażone skwarki z  mięsa wieprzowego, podawane osobno do placków ziemniaczanych. Niezwykle sympatyczny właściciel wspomnianego zajazdu tak o nas wówczas dbał, że kupił nasze serca i żołądki. Od kilku już lat jesteśmy jego stałymi bywalcami. Z każdym rokiem danie zyskiwało nowego zwolennika wśród członków naszej rodziny, aż w końcu postanowiłam je sama zrobić w domu.

Placki ze szpyrkami
Składniki dla 4 osób:

Szpyrki:
  • 0,5 kg mięsa wieprzowego z łopatki
  • 3 łyżki oliwy lub oleju

Placki:
  • 1,5 kg ziemniaków
  • 2  łyżki mąki pszennej
  • 2 jajka
  • ½ łyżeczki soli
  • ¼ łyżeczki mielonego pieprzu
  • oliwa lub olej do smażenia

Łopatkę pokroić w kostkę o wymiarach 1cm. Rozgrzać na patelni oliwę i usmażyć mięso do miękkości. Lekko obrumienić i delikatnie posolić.

Obrać ziemniaki i zetrzeć na tarce. Przełożyć na sitko ustawione nad miseczką i lekko odcisnąć. Przełożyć do drugiej miski.  Z miseczki nad, którą były odcedzane ziemniaki, zlać wodę, a osadzoną na dnie skrobię ziemniaczaną dodać do ziemniaków. Do utartych ziemniaków dodać jeszcze jajka, mąkę, sól i pieprz. Wszystko dokładnie wymieszać.
Rozgrzać olej na patelni. Smażyć nieduże placki.

Smacznego :)
Aronia

COMMENTS

9 komentarze:

  1. zostałaś u mnie wyróżniona SunShine AWARD :)
    gratuluję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowana Pani!
    Wszystko byłoby pięknie z tymi plackami, lecz niestety, nie można ich smażyć na oleju!
    Ba, w ogóle nie należy ich smażyć, lecz piec na rozgrzanej blasze bez tłuszczu. Placki mają być całkowicie pozbawione tłuszczu, który jest dodawany do nich właśnie pod postacią szpyrek.
    W ten sposób od wielu lat przyrządza się je na Śląsku Cieszyńskim, w tym i Wiśle. Dawniej było to łatwe, bo w każdym domu był kaflowy piec z blachą żeliwną opalany węglem. Dziś można to zrobić kładąc taką blachę na palniki gazowe, lub używając elektrycznego grilla bezrusztowego (z płaską blachą grzewczą).
    Pozdrawiam.
    Paulus60 - mieszkaniec Ustronia (9 km od Wisły).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za wyprowadzenie mnie z błędu. Na przyszłość będę je przyrządzać zgodnie z Pana sugestią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie dziękuję za odzew, no i....jeszcze jedna sugestia. Aby szpyrki były prawdziwymi szpyrkami, nie należy do ich wysmażania używać oliwy, ani żadnego innego tłuszczu. Najprościej, nie mając tzw. "wyrzosków" w innych regionach kraju zwanych świeżonką, czyli wieprzowiny w niewielkich kawałeczkach, mocno przerośniętej tłuszczem uzyskiwanej w trakcie rozbioru tuszy wieprzowej, można zrobić je z tłustej wieprzowiny (ok. 1 kg) (przerośnięta łopatka może być)i słoniny pokrojonej w kostkę o boku ok. 1-1,5 cm. Słoninę (ok. 60 dag) wkładamy do głębokiego garnka z gruby dnem, lub na grubą wysoką patelnię i na średnim ogniu wytapiamy z niej tłuszcz ok. 20-25 minut. Później dodajemy mięso i mieszamy, pozwalając nadal wytapiać się tłuszczowi. Dodajemy pieprz (niewiele, na "oko" oraz trochę czosnku (wyciśnięte 2 - 3 ząbki na 1,5 kg mięsa i słoniny) i solimy z wyczuciem, by nie przesolić. Wcześniejsze posolenie spowoduje, że kawałki mięsa będą twarde. Od czasu do czasu mieszamy, najlepiej drewnianą łyżką zwaną u nas Warzechą. Smażymy do chwili, gdy kawałki mięsa będę miękkie i rumiane. Tak przyrządzone szpyrki (1-2 łyżki stołowe) wykładamy na świeżo upieczony placek, który przykrywamy "tortowo" kolejnym plackiem i znów nakładamy szpyrki. Można stworzyć "torcik" z 3-4 placków, choć oczywiście 2 też mogą być. Potrawa jest bardzo syta, tak, że warto pić do niej gorącą herbatę (bez cytryny), lub wypić kieliszeczek "warzónki", lub "miodónki"(wódka regionalne), ewentualnie zwykłej czystej na dobre trawienie. Pozostałe na patelni, nie zjedzone szpyrki można zlać do glinianego garnka i po zestaleniu używać jako pysznego smarowidła do chleba.
    Smacznego! :-)

    paulus60 z Ustronia

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała errata do mojej poprzedniej wypowiedzi: Oczywiście "warzecha" piszemy z małej litery, zaś "warzónka" i "miodónka" to wódki, a nie wódka regionalne.
    Za błędy przepraszam, życząc Pani i wszystkim przeglądającym tą stronę jak najbogatszych doznań kulinarnych.

    paulus60 z ustronia

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nikt po moich komentarzach nie wpisał się w ten bardzo miły i smaczny blog. Cóż, pozostaje mi życzyć Pani wszelkiej pomyślności i przede wszystkim zdrowia w nowym, 2012 roku i wielu wspaniałych potraw, nie tylko góralskich.

    Raz jeszcze paulus60 z Ustronia

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepraszam, napisałem "nie wpisał się w ten bardzo miły i smaczny blog", mając na myśli wątek dotyczący placków, a nie cały blog, który jak widać, tętni życiem.
    Pozdrawiam
    paulus60 z Ustronia

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za miłe słowa i życzenia noworoczne. Wzajemnie, życzę Panu wszystkiego dobrego w tym rozpoczynającym się 2012 roku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam
    Dodam, że mięso powinno być dobrze wysmażone-tłuszcz przeźroczysty nie mętny.

    OdpowiedzUsuń